Skontaktuj się z nami

A klasa

Nastawić celowniki: Orzeł Ptaszkowa

Atut własnego boiska powinien być wartością dodaną dla każdego zespołu, jednak na stadionie w Cieniawie Orzeł zdobył w rundzie jesiennej tylko pięć bramek.

Z sześciu domowych spotkań Orzeł, jeśli chodzi o zdobycz punktową uzbierał siedem na osiemnaście „oczek”. Gorzej prezentuje się statystyka strzelonych bramek, która nie dobiła nawet do średniej 1/mecz. Dwukrotnie więcej goli zespół z Ptaszkowej przywiózł z wyjazdów, a ogólnie ma ich na swoim koncie piętnaście, najmniej w całej sądeckiej A – klasie, ex aequo z Mszalnicą. Choć, jak na zespół z drugiej części tabeli Orzeł traci stosunkowo mało bramek, więcej dla przykładu dała sobie zaaplikować liderująca Grybovia.

Sezon dla Orła rozpoczął się przynajmniej chwilowo pozytywnie, prowadzenie 2:0 z Zawadą pozwalało myśleć o komplecie punktów na inaugurację, niestety dla nich, drużyna z Nowego Sącza zdołała wyrównać i nawet osłabienie czerwoną kartką rywala nie pomogło, aby Orzeł sezon zainaugurował zwycięstwem. Porażka z Victorią trafiła się tuż przed pauzą w 3. kolejce, więc szansa na wygraną pojawiła w czwartej serii gier.

Orzeł mierzył się z Przydonicą, ULKS szybko wyszedł na prowadzenie, ekipa z Ptaszkowej wzięła się do roboty i odrobiła straty z nawiązką, przeciwnicy zdołali wyrównać, ale szczęście uśmiechnęło się do Orła, za sprawą rzutu karnego, dzięki któremu w końcowych minutach sięgnęli po upragnione trzy punkty. Podobny scenariusz miał miejsce w starciu z Zamczyskiem, tutaj także dziesiąta drużyna „Serie A” wywalczyła zwycięstwo w ostatnich minutach, co pokazuje, jak ważna jest gra do końca.

Na przestrzeni całego sezonu zdarzały się gorsze momenty, jak porażki z Orłem Wojnarowa, Świniarskiem, Budowlanymi Jazowsko, Dąbrovią Wielogłowy czy rezerwami Barciczanki, w których zespół z Ptaszkowej nie zdobył nawet bramki, choć ze Świniarskiem był tego blisko, ale zmarnował rzut karny. Charakterni zawodnicy Orła potrafili postawić się czołowym drużynom tej ligi, ograli Grybovię Grybów, która przecież lideruje sądeckiej A – klasie, zremisowali z drugą w tabeli Heleną czy trzecim Nawojem Nawojowa.

Czasem pomagało przy tym szczęście, jak w starciu z Heleną. Zespół z Nowego Sącza raz trafił do siatki, ale sędzia gola nie uznał, Orła uratował w kolejnej akcji słupek i ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami. W innym meczu, Mszalnica zmarnowała rzut karny przy stanie 0:0. W sumie, dzisiaj mało kto o tym pamięta, a punkty na koncie są. Swoją drogą interesujące jest to, że dziesiąty Orzeł nie przegrał z drużynami, które zajmują pierwsze trzy miejsca w tej lidze, co pokazuje, że potencjał jest, trzeba go jednak jeszcze bardziej przełożyć na boiskowe poczynania.

 

 


 

Sebastian Stanek

 

 

 

Reklama

.

.

.

.

.

.

.

Archiwum

Musisz to przeczytać!

Więcej w A klasa