Newsletter Subscribe
Enter your email address below and subscribe to our newsletter


Galicja Nowy Sącz czekała, czekała i się doczekała. Jak już wygrywać, to z przytupem, jak miało to miejsce w pojedynku z Królovią. W deszczowej aurze ekipa z Nowego Sącza udała się do Królowej Górnej. Po pierwszej połowie nie zapowiadało się jeszcze na pogrom, na trafienie Galicji, Królovia również odpowiedziała bramką, choć to goście schodzili na przerwę z przewagą. Worek z bramkami rozwiązał się po zmianie stron i finalnie skończyło się 10:1.
Nowym liderem została Piątkovia Łęg, która ograła rezerwy Łososia 4:2. Trzecie zwycięstwo z rzędu stało się faktem. Ekipa, z okolic Jeziora Rożnowskiego miała sporo szans, zarówno, jak ich rywale, tylko z tą różnicą, że przyjezdni byli znacznie konkretniejsi pod bramką i finalnie zdobyli komplet punktów.
Zawada Nowy Sącz po świetnym początku złapała małą zadyszkę i musiała uznać wyższość spadkowicza z Przydonicy. ULKS szybko wyszli na prowadzenie, natomiast drużyna z Nowego Sącza dzielnie goniła rezultat, ostatecznie jeszcze przed przerwą Mateusz Hojnor pięknym trafieniem na 3:2 zapewnił komplet punktów Przydonicy. Warto pamiętać ponadto, że Zawada ma jeden mecz rozegrany mniej.
Zamczysko Marcinkowice po remisie 3:3 ma na pewno większy niedosyt niż Zabełcze. Wszystko dlatego, że to oni trzykrotnie wychodzili w tym meczu na prowadzenie, ale za każdym razem drużyna z Nowego Sącza nie dawała o sobie zapomnieć, doprowadzając do remisu, który utrzymał się do końcowego gwizdka.
Po zeszłotygodniowej porażce Ogniwo Piwniczna Zdrój wraca na zwycięski szlak. Tym razem uporali się na własnym obiekcie z KPT Nawojowa, a strzelanie rozpoczęli już w 2. minucie, prowadząc do przerwy 3:1. Korzystnego rezultatu nie wypuścili już z rąk, dając namiastkę radości swoim kibicom w ten sobotni dzień.
“Darmowe” punkty otrzymała drużyna ATP Binczarowa, gdyż na mecz nie przyjechali zawodnicy Górki Szczereż.
Mecz dużej wagi dla obu zespołów rozegrany został w Korzennej. Derby pomiędzy Wichrem i Łęką zakończyły się remisem 4:4 i na rozstrzygnięcie trzeba będzie poczekać do rundy wiosennej. Mimo, iż to Wicher wyszedł jako pierwszy na prowadzenie, to do szatni schodził przy stanie 1:3. Po przerwie również nie brakowało emocji, szczególnie w końcówce, bowiem Wicher stracił bramkę na 3:4 w okolicach 90. minuty, ale w doliczonym czasie gry Patryk Rola wytrzymał wojnę nerwów i “z wapna” doprowadził do wyrównania.
___
Sebastian Stanek
fot. FB Galicja Nowy Sącz