
Sprawdzamy, kto wyróżnił się w 14. kolejce
Nie ma to jak zacząć rundę od zwycięstwa i tym krokiem poszli zawodnicy Łososia, w którego szeregach bardzo dobrze między słupkami spisywał się Vitalii Karakach. Przed nim Adrian Basta z Barciczanki, doświadczony zawodnik wprowadził spokój w szeregi zespołu, ponadto sam wpisał się na listę strzelców.
Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz w naszym zestawieniu miejsce ma Wojciech Fritz, który prezentuje wysoką formę, nie tylko zarządzając linią defensywy, ale także inicjując wiele akcji ofensywnych. Drugie zwycięstwo w sezonie odniosła Grybovia, w jej szeregach Marian Michalik, czapki z głów, 67 lat, Panowie w tym wieku przechodzą na emeryturę, a on? Wciąż cieszy się grą! Wielkie brawa.
Defensywa – Karakach, Basta, Fritz, Michalik

Pomocnicy – Szeliga, Krzyżak, Trzepak, Kozieński
Jednobramkowe, ale jakże ważne zwycięstwo odnieśli zawodnicy ULKS-u Korzenna, w której szeregach dobre noty zebrał Daniel Szeliga. Po drugiej stronie barykady Mateusz Krzyżak z Zawiszy Rożnów, który w 40. minucie przy niekorzystnym stanie 0:2 dał sygnał do odrabiania strat, choć ostatecznie ta sztuka się nie udała.
Bez bramek, ale za to z jednym punktem wrócili z Nowego Sącza zawodnicy Zyndrama Łącko, którzy w bardzo trudnym starciu z Heleną wyszarpali jedno “oczko”, na plus postawa Krzysztofa Trzepaka. Bardzo ważne zwycięstwo w kontekście walki o utrzymanie odniosła Biegoniczanka, pokonując ekipę Harta 3:1, spory udział w tym miał Artur Kozieński, autor dwóch goli.
Atak – Bednarek, Korzym, Hedwig
Postrzelali sobie zawodnicy Zagórzan i Dąbrovii, zdobywając łącznie dziewięć bramek. Górą w tym pojedynku była drużyna z Wielogłów, w której szeregach dwukrotnie do siatki trafiał Tomasz Bednarek, dorzucając do tego także asystę.
Maciej Korzym, jako grający trener Barciczanki poprowadził drużynę do wysokiej wygranej, samemu wpisując się na listę strzelców. Na szpicy także Maciej Hedwig ze Skalnika, co prawda z kolegami nie zdobył choćby punktu, ale jego zaangażowanie i ustrzelony dublet zasługują na uznanie.
Sebastian Stanek




