Skontaktuj się z nami

Galeria

Gra w dziewiątkę? Żaden problem, Sandecja znowu zwycięska! Sandecja – Widzew 3:1

Niesamowite rzeczy działy się w sobotę na stadionie przy ulicy Kilińskiego, gdzie Sandecja mimo gry w osłabieniu, zdołała sięgnąć po kolejny skalp.

Pierwsze czterdzieści pięć minut to było coś, do czego podopieczni Dariusza Dudka zdążyli nas już przyzwyczaić. Skuteczna gra w defensywie to klucz do sukcesu, bo w sobotnie popołudnie od pierwszych minut drużyna z Łodzi nie miała zbyt wielu okazji, do podkreślenia swoich walorów ofensywnych. Bronią masowego rażenia okazały się stałe fragmenty gry, bowiem już w 12. minucie po rzucie rożnym najlepiej w polu karnym odnalazł się hiszpański zawodnik “Biało-Czarnych”, Rubio, który trafił do siatki i udowodnił, że jego forma w ostatnim czasie nie jest dziełem przypadku. 

W dalszej fazie spotkania swoją szybkość pokazał Dawid Błanik, który ostatnio występował w roli zmiennika, ale pod nieobecność Damiana Chmiela dostał szansę od pierwszych minut i dał sygnał trenerowi, że warto na niego stawiać. Były piłkarz GKS-u Bełchatów praktycznie w każdym starciu daje coś od siebie, jak nie asystę, to bramkę. Tym razem wygrał wyścig z obrońcą rywala i został sfaulowany w polu karnym, co dało Sandecji “jedenastkę”. Do piłki podszedł etatowy wykonawca rzutów karnych Michal Piter-Bučko i strzałem w środek bramki podwyższył prowadzenie. Pod koniec pierwszej połowy, gdy zawodnicy w biało-czarnych strojach myśleli już powoli o końcowym gwizdku, Widzew zdołał wysłać sygnał ostrzegawczy w postaci strzału w poprzeczkę, na szczęście futbolówka odbiła się w odpowiednim dla Sandecji kierunku i nie wpadła do siatki.

Po zmianie stron wydawało się, że o zwycięstwo nie powinno być wcale tak trudno, ale piłka nożna to sport nieprzewidywalny i boiskowe wydarzenia zmieniały się jak w kalejdoskopie. Najpierw w 57. minucie swoją drugą żółtą kartkę obejrzał Kamil Ogorzały i musiał opuścić plac gry, na domiar złego rywale minutę później zdołali strzelić gola kontaktowego. Grająca w osłabieniu Sandecja dzielnie stawiała opór i trzeba przyznać, że Widzew nie był w stanie stworzyć sobie stuprocentowych sytuacji, za co wielkie brawa dla całego bloku defensywnego zespołu z Nowego Sącza.

Wtedy nastała 80. minuta, w której drugie “żółtko” otrzymał inny młodzieżowiec sądeckiego zespołu, Wojciech Hajda. Wizja gry w dziewięciu przez ostatni kwadrans (sędzia doliczył pięć minut) nie napawała optymizmem, ale jak widać, dla podopiecznych Dariusza Dudka nie ma sytuacji bez wyjścia. Widzew rzucił się do ataków, ale co z tego? Skoro to Sandecja potrafiła wyprowadzić ostateczny cios. Świetnie pod bramką rywala zachował się Rafael Victor, który minął trzech rywali i finalnie runął w polu karnym, po czym sędzia wskazał na “wapno”. Ponownie oko w oko z Jakubem Wrąblem stanął Michal Piter-Bučko i po raz drugi kapitan “Biało-Czarnych” był górą, wprawiając w osłupienie postronnych obserwatorów, którzy zachodzili w głowę, jak Widzew grając w przewadze dwóch zawodników nie zdołał doprowadzić do remisu? Jeszcze dając sobie strzelić gola? Podsumowując, to był pokaz siły, charakteru Sandecji, którą z przyjemnością się ogląda widząc, jak każdy oddaje na murawie serce i ambicję.

Sandecja Nowy Sącz – Widzew Łódź 3-1 (2-0)

Bramki: Rubio 12′, Michal Piter-Bučko 33′ (k), 84′ (k) – Mateusz Michalski 58′.

Żółte kartki: Adrian Basta, Wojciech Hajda x2, Kamil Ogorzały x2, Bartłomiej Kasprzak, Dawid Pietrzkiewicz – Michał Grudniewski, Bartłomiej Poczobut.

Czerwone kartki: Kamil Ogorzały, Wojciech Hajda (obaj Sandecja).

Sandecja: Dawid Pietrzkiewicz – Adrian Basta (64′ Dawid Szufryn), Tomasz Boczek, Michal Piter-Bučko, Daniel Dziwniel – Dawid Błanik (90+4′ Robert Prochownik), Bartłomiej Kasprzak, Wojciech Hajda, Michał Walski, Kamil Ogorzały – Rubio (63′ Rafael Victor).

Widzew: Jakub Wrąbel – Patryk Stępiński (72′ Łukasz Kosakiewicz), Michał Grudniewski, Daniel Tanżyna, Kacper Gach – Mateusz Michalski, Bartłomiej Poczobut (89′ Paweł Tomczyk), Mateusz Możdżeń, Marek Hanousek (72′ Patryk Mucha), Piotr Samiec-Talar (46′ Michael Ameyaw) – Marcin Robak.

Sędziował: Mateusz Złotnicki (Lublin).

Widzów: bez udziału publiczności.

(Sebastian Stanek)

fot. Krzysztof Griński

Dotknij, by skomentować

Odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama

.

.

.

.

Archiwum

Musisz to przeczytać!

Więcej w Galeria